Modernizm – pomiędzy wielką płytą a minimalizmem
Modernism – Between Big Plate and Minimalism20.05.10.
Ania Szynwelska
Założenia i podsumowanie projektu w CSW Łaźnia
Problem braku zrozumienia dla estetyki modernizmu w Polsce z jednej strony spowodowany jest powszechnymi negatywnymi skojarzeniami z epoką socjalizmu i szarą, komunistyczną obskurnością, z drugiej zaś faktem, że skromne, syntetyczne, minimalistyczne formy są nam kulturowo obce. Wiąże się to w dużym stopniu z kulturą polskiego katolicyzmu, który – w przeciwieństwie do szwajcarskiego protestantyzmu – utożsamiany jest z przepychem, zdobnością oraz fantazyjną ornamentowością. Jak zauważył dr Jacek Dominiczak, podczas debaty, która odbyła się w ramach projektu Niechciane dziedzictwo: „Architekci w Polsce wszczepili teorię Le Corbusiera, implementowali jej minimalistyczne protestanckie, skromne i zredukowane idee do współczesnej architektury polskiej, która nie jest estetyką minimalistyczną tak, jak kultura katolicyzmu polskiego nigdy nie była minimalistyczna. […] W naszej kulturze gołe okno, goła szyba, rzeczy, które nie są w żaden sposób udekorowane, w żaden sposób złamane dekoracją, są po prostu w jakiś sposób jeszcze ciągle nieakceptowane – uważane za niedokończone. Myślę, że to jest z jednej strony dramat polskiego modernizmu, a równocześnie jego ułomność. Nigdy bowiem polski modernizm nie znalazł swojej lokalnej kulturowej formuły”(1).
Osiedle Małe Przymorze w Gdańsku, lata realizacji 1959-62, autorzy urbanistyki: Wiesław Anders, Jerzy Kołodziejski, Czesław Swędrzyński; autorzy architektury: Wiesław Anders, Eugeniusz Baranowski, Andrzej Chudziak, Andrzej Kulesza, Władysław Mnich, Jarosław Nowosadzki, Antoni Wolański, fot. z archiwum Wiesława Andersa
Wynikiem tego zjawiska są trudności z uzyskaniem szerokiej akceptacji społecznej dla pracy szwajcarskich architektów w Polsce. Jednym z najgłośniejszych przykładów są ostatnie spory wokół realizacji projektu Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie autorstwa Krystiana Kereza.
Innym symptomem są tendencje do bezmyślnego dewastowania architektury modernistycznej - przebudowywania, pokrywania elewacji kiczowatymi wzorkami czy deformowania jej poprzez fantazyjne, tandetne adaptacje. Zamiast sięgać do tak skrajnych interwencji, wystarczyłoby budynki jedynie wyczyścić, żeby przywrócić im atrakcyjny i elegancki wygląd.
Często także modernistyczny układ zabudowy – gdzie priorytetami były słońce, przestrzeń oraz zieleń – jest mocno zagęszczany. Rozluźnienie zabudowy, służące nasłonecznieniu mieszkań, wprowadzeniu większej powierzchni obszarów zielonych i rekreacyjnych w celu zapewnienia mieszkańcom większego komfortu życia, przestaje być priorytetem dla planistów – względy ekonomiczne biorą górę. Dzieje się tak m.in. w obrębie gdańskiej starówki, odbudowywanej po wojnie z uwzględnieniem modernistycznych zasad urbanistycznych.
Reagując na panujące w Polsce od lat 90. tendencje do niszczenia dziedzictwa architektury modernistycznej, niechęć do tworzenia form neomodernistycznych oraz brak debaty publicznej poświęconej temu zjawisku, w Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia, na przestrzeni ostatnich lat, zorganizowano serię wystaw, konferencji, warsztatów i akcji artystycznych służących edukacji i uwrażliwieniu na ten problem zarówno społeczeństwa, jak i architektów, urbanistów czy historyków sztuki.

Modernizm – pomiędzy wielką płytą a minimalizmem, Wiesław Anders, fot. A. Szynwelska
Zrealizowany w listopadzie 2009 roku w CSW Łaźnia projekt MODERNIZM – POMIĘDZY WIELKĄ PŁYTĄ A MINIMALIZMEM, na który składały się warsztaty architektoniczne i cykl wykładów, zakładał szczegółową analizę porównawczą modernistycznych osiedli mieszkaniowych powstałych w latach 60.-80. w Polsce i ich szwajcarskich neomodernistycznych odpowiedników. Płaszczyznami analizy były założenia ideologiczne, socjologiczne, urbanistyczne, konstrukcyjne, procesualne i estetyczne architektury. Celem projektu było wykazanie różnic i podobieństw we współczesnym budownictwie mieszkaniowym w Polsce i Szwajcarii, w praktykach biur projektowych w obu krajach oraz w ich podejściu do spuścizny modernizmu – umiejętności wyciągania wniosków z doświadczeń poprzednich generacji architektów i urbanistów i czerpania przykładu z zaproponowanych przez nich rozwiązań. Czterodniowe zajęcia warsztatowe poprowadzili: Daniel Kiss (wykładowca EHT Zurych) oraz Piotr Fortuna i Piotr Brzoza - polscy architekci pracujący w wiodących szwajcarskich pracowniach architektonicznych.
Istotnym dla nas było to, aby studenci biorący udział w warsztatach od samego początku byli mocno zaangażowani w projekt, wykazywali się własną inicjatywą, pomysłowością i żeby zależało im na zdobyciu nowych doświadczeń. Stąd już kilka miesięcy przed rozpoczęciem zajęć ogłosiliśmy nabór oparty na zasadach konkursowych (każdy z chętnych miał pisemnie uzasadnić powód, dla którego ubiega się o zakwalifikowanie na warsztaty poruszające temat budownictwa wielkopłytowego, przesłać swoje portfolio oraz opis dotychczasowych doświadczeń). W efekcie udało nam się wyselekcjonować grupę 24 studentów architektury, urbanistyki i projektowania wnętrz z całej Polski, którzy potrafili w sposób kreatywny podejść do stawianych przed nimi zadań, a także dostosować się do metod i intensywnego tempa pracy narzuconych przez prowadzących. Efektywny podział zadań, regularne prezentacje wyników prowadzonych analiz, konstruktywna krytyka ze strony pozostałych grup i merytoryczne wsparcie tutorów pozwoliły w krótkim czasie opracować masterplan(2) dla modelowego osiedla, którym na potrzeby warsztatów stała się gdańska Zaspa. Uczestnicy mogli jednocześnie zapoznać się od strony praktycznej z metodyką i organizacją pracy charakterystyczną dla międzynarodowych biur projektowych, takich jak np. Herzog & de Meuron, z którymi wcześniej związani byli Daniel Kiss i Piotr Fortuna.

Warsztaty w ramach projektu Modernizm - pomiędzy wielką płytą a minimalizmem, stoją od lewej: P. Fortuna, D. Kiss, P. Brzoza, fot . A. Szynwelska
Poza częścią warsztatową ważnym elementem projektu była seria komplementarnych wykładów skierowanych do szerszej publiczności. Pierwszy z nich, poprowadzony przez Piotra Brzozę i Piotra Fortunę, skupił się na analizie porównawczej współczesnego, neomodernistycznego budownictwa mieszkaniowego w Szwajcarii z późnomodernistycznymi osiedlami polskimi oraz zestawieniu ich z projektami deweloperskimi obecnie realizowanymi w Polsce. Architekci zwrócili uwagę na to, że tak krytykowane polskie osiedla wielkopłytowe z lat 60.-80. często okazują się o wiele lepiej zaprojektowane i przemyślane niż tworzone w obecnych czasach osiedla deweloperskie. Wynika to z faktu, że kiedyś urbaniści traktowali przestrzeń przeznaczoną do zabudowy kompleksowo – zwracali uwagę na to, żeby na danym obszarze poza określoną liczbą mieszkań znalazło się miejsce na zaspokojenie potrzeb mieszkańców, a dziś element socjalny nie ma większego znaczenia. Powyższa prezentacja stanowiła także podsumowanie projektu badawczego, który stał się materiałem wyjściowym do całego projektu Modernizm – pomiędzy wielką płytą a minimalizmem, zrealizowanego w CSW Łaźnia.
W celu poznania inspiracji ideowych towarzyszących tworzeniu pierwszych osiedli wielkopłytowych w Polsce, do udziału w projekcie zaprosiliśmy profesora Wiesława Andersa, który podczas wykładu zatytułowanego Moje doświadczenia z kształtowania osiedli mieszkaniowych w latach 1960-1980 szczegółowo przybliżył ówczesne uwarunkowanie historyczne, społeczne, technologiczne i ekonomiczne towarzyszące procesom projektowania. Autor m.in. projektu osiedla Małe Przymorze w Gdańsku w swojej pracy nawiązywał do idei jednostki sąsiedzkiej Arthura Clarence’a Perry’ego i postulatów Karty Ateńskiej. Mówił o ogromnej wadze, jaką urbaniści powinni przywiązywać do harmonijnego i proporcjonalnego rozwoju podstawowych funkcji miasta oraz uwzględniania właściwości abiotycznych i biotycznych środowiska w projektowaniu struktur osiedlowych.
Warsztaty w ramach projektu Modernizm - pomiędzy wielką płytą a minimalizmem, fot . A. Szynwelska
Następnego dnia Mathias Heinz i Matthias Stocker, reprezentujący szwajcarskie biuro projektowe POOL Architekten, opowiedzieli o swoich badaniach nad koncepcjami zabudowy mieszkaniowej z lat 70. i przełożeniu ich na zrealizowane następnie w Zurychu osiedla. Omawiając szczegółowo proces projektowania i budowy osiedli Aspholz Nord, Frieden, Leimbachstrasse i Badenerstrasse zwrócili uwagę na hierarchizację przestrzeni publicznej i tworzenie otoczenia sprzyjającego mieszkańcom – kreowanie przestrzeni służącej rekreacji, komfortowemu spędzaniu wolnego czasu, a jednocześnie dobrze skomunikowanej, z łatwym dostępem do usług i infrastruktury. Mathias Heinz i Matthias Stocker podzielili się także swoimi doświadczeniami związanymi z wpisywaniem nowoczesnej architektury minimalistycznej w przestrzenie historyczne (tradycyjna zabudowa klasycystyczna z XIX w.), integracją dzieł sztuki z obiektami architektonicznymi i wykorzystywaniem nowatorskich, ekologicznych technologii w 100% przyjaznych środowisku.
Podczas wykładu Urbanistyczna normalność i kierunki procesów rozbudowy w Europie Wschodniej Daniel Kiss przedstawił wyniki badań prowadzonych w ramach projektu Extra – Medium realizowanego na ETH Zurych. Przedmiotem analizy był rozwój urbanistyczny miast post-socjalistycznych i jego uwarunkowanie nawykami z zeszłej epoki – m.in. brakiem poszanowania własności publicznej, norm budowlanych, korupcją – oraz zachłyśnięciem się kapitalizmem i opacznie rozumianą wolnością, co objawiało się z kolei niekontrolowaną działalnością prywatnych inwestorów, brakiem spójnego planu urbanistycznego, błędnym rozumieniem przestrzeni prywatnej, tworzeniem monofunkcjonalnych grodzonych osiedli bez uwzględnienia czynników społecznych.
Cykl wykładów zamknął dr Jacek Friedrich – historyk sztuki, przewodniczący rady konserwatorskiej przy pomorskim wojewódzkim konserwatorze zabytków, a także kurator projektu Niechciane dziedzictwo zrealizowanego w 2005 roku w CSW Łaźnia – wystąpieniem Osiedle mieszkaniowe w epoce nowoczesnej. Idea i praktyka W trakcie swojej prezentacji dr Friedrich przedstawił historię formowania idei nowoczesnego projektowania osiedli i mieszkań, tworzenia dogmatów modernistycznych, zapoznał słuchaczy z utopijnymi wizjami architektów oraz przykładami działań propagandowych mających na celu szerzenie mody na modernizm.
Cały projekt zakończyła prezentacja efektu pracy studentów, czyli wspólnie opracowanej podczas zajęć warsztatowych koncepcji masterplanu – stworzonego na podstawie analiz, uwzględniającego jednocześnie problemy przedstawione podczas wykładów, wzorcowego osiedla będącego uniwersalną odpowiedzią na deficyty dużych kompleksów mieszkaniowych w Polsce.
Przypisy:
(1)Niechciane dziedzictwo?, Materiały z panelu dyskusyjnego towarzyszącego wystawie Niechciane dziedzictwo. Różne oblicza architektury nowoczesnej w Gdańsku i Sopocie, Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia, Gdańsk 2005, s. 15,
(2) Masterplan – plan generalny, szczegółowy projekt urbanistyczny zakładający kompleksowe zagospodarowanie terenu w zakresie infrastruktury, funkcji, formy wraz z założeniami dotyczącymi projektowanych budynków stworzony w oparciu o dogłębną analizę.
Prezentowane poniżej teksty są częścią publikacji podsumowującej warsztaty, która ukaże się wkrótce. Autorom tekstów bardzo dziękujemy za ich udostępnienie.
Piotr Brzoza i Piotr Fortuna
Czterdzieści lat minęło, jak jeden dzień...
Zestawienie porównawcze rozwoju architektury mieszkaniowej w Polsce i Szwajcarii od lat 70. do dzisiaj
Nasza natura każe nam wierzyć w postęp, w to że kolejne generacje nie będą powtarzać najbardziej oczywistych błędów swoich poprzedników. Przykładowo wierzymy, że ominą nas negatywne doświadczenia naszych rodziców związane z osiedlami mieszkaniowymi, jeśli tylko będzie nas stać na coś lepszego. Zaskakującym więc może okazać się fakt, że estetyka współczesnej architektury w Szwajcarii – kraju zamożnym i powszechnie znanym ze swojej awangardy architektury i designu – niewiele odbiega od tej tak świetnie nam znanej z polskich miast lat 60. i 70. Czyżby w Szwajcarii powielano nasze błędy sprzed półwiecza, podczas gdy w Polsce postmodernistyczna „radosna twórczość” deweloperów nareszcie zaoferowała ludziom architekturę na miarę ich potrzeb i marzeń?
Osiedle mieszkaniowe, Wrocław, Fot. M. Brzoza
Jednak pod grubym makijażem tanich ozdóbek na elewacji przypominających pałace z krainy „tysiąca i jednej nocy”, na przedmieściach polskich miast powstaje dokładnie to samo, co przed czterdziestu laty. Źle i tanim kosztem wykonane budynki, oparte na równie słabych i nieprzemyślanych koncepcjach urbanistycznych i – co gorsza – w przeciwieństwie do osiedli komunistycznych pozbawione podstawowej infrastruktury, takiej jak przedszkola, szkoły, sklepy czy dostępność komunikacji miejskiej.
Szwajcarska architektura odwołuje się dzisiaj na nowo do tradycji modernizmu. Można wręcz mówić o modzie na estetykę lat 60. i 70. Nie jest to jednak pozbawione krytycznej refleksji naśladownictwo, a raczej owoc tradycji budowania współczesności w oparciu o doświadczenia i tradycje poprzednich generacji. Stare zostało poddane gruntownej analizie nie po to, by je na końcu przekląć, lecz aby zrozumieć, jak zrobić to samo lepiej. Kluczowym okazał się zaś wniosek, że wbrew pozorom problem tkwi przede wszystkim w urbanistyce, a nie w architekturze czy designie, i że właśnie tam należy szukać nowych rozwiązań.
Maisonetowiec (blok z mieszkaniami dwupoziomowymi), Wrocław, Fot. M. Brzoza
Warunki powstawania powierzchni mieszkaniowych w Zurychu czy Warszawie są dziś pod wieloma względami podobne do tych sprzed czterdziestu lat. W dynamicznie rosnących aglomeracjach panuje stały popyt na bardzo dużą ilość mieszkań. Zabudowa osiedlowa na peryferiach jest z tych samych względów atrakcyjna dla komercyjnych inwestorów dzisiaj, co wcześniej dla partyjnych aparatów planowania: działki poza centrum miasta są nie tylko znacznie tańsze, ale i większe, logistyka budowy jest o wiele łatwiejsza, a zabudowa masowa tańsza. Tym samym osiedla na „zielonej łączce” nadal powstają i będą powstawać w przyszłości – i choć należy mieć świadomość, że ta forma rozwoju miasta z definicji nie jest idealna, decyzja o powstaniu takich osiedli z reguły zależy od polityki, a nie od architektów. Dlatego właśnie warto podjąć wysiłek zmierzenia się z analizą naszego „betonowego dziedzictwa”, naśladując nie tyle formę, co metodologię wybraną przez szwajcarskich kolegów.
Osiedle mieszkaniowe, Wrocław, Fot. M. Brzoza
Pomimo całkowicie odmiennych systemów politycznych i ekonomicznych, architektura w Polsce i Szwajcarii na przełomie lat 60. i 70. rozwija się w bardzo podobnym kierunku. Po okresie socrealizmu, patroni ideologiczni systemu komunistycznego dostrzegają, że rozpoczęty w latach 20. modernizm propagował postęp jako dosyć lewicową wizję społeczną, a tym samym idealnie nadaje się do zaprzęgnięcia w służbę budowania dobrobytu Polski Ludowej. Przepojony optymizmem duch tamtego okresu, tak na wschodzie, jak i na zachodzie Europy, nosi te same cechy: wiarę w postęp techniczny, rozwiązywalność każdego problemu i zdolność zaspokojenia każdej potrzeby na drodze tego postępu, wiarę w możliwość stworzenia w ten sposób nowego porządku społecznego oraz wiarę w utopijne koncepcje jako możliwe wizje przyszłości. Uprzemysłowienie procesu budowlanego jest wiec nie tylko pragmatyczną reakcją na olbrzymie zapotrzebowanie na nowe mieszkania (w Polsce wciąż jeszcze jako vacuum po zniszczeniach wojennych, w Szwajcarii jako efekt masowej migracji ludności wiejskiej do miast), lecz również rozwiązaniem na miarę ówczesnych ambicji technologicznych. Rolę centralnie sterowanych komunistycznych kombinatów budowlanych w warunkach kapitalistycznych odgrywa z podobnym skutkiem system wykonawców generalnych, operujących na zlecenie kas emerytalnych, ubezpieczalni czy spółdzielni mieszkaniowych. Taka architektoniczna międzynarodówka prowadzi w obu krajach do szeregu czasem lepszych, czasem gorszych budynków i osiedli mieszkaniowych – wcale nie przesądzając jednak o późniejszej złej sławie blokowisk z „wielkiej płyty”.
Zabudowa Riehenring, Diener&Diener, Bazylea, Fot. P. Brzoza
Europejska historia architektury zaczyna się na nowo rozchodzić pod koniec lat 70. W Polsce to początek głębokiego kryzysu ekonomicznego, trwającego aż do upadku systemu w roku 1989 – w Europie zachodniej okres powszechnego dobrobytu, niepowtarzalnej kapitalistycznej prosperity, a w świecie kultury bezpardonowej krytyki modernizmu.
W popadającej w coraz to głębszą zapaść ekonomiczną Polsce, architektura mieszkaniowa przyjmuje swoją najbardziej zwyrodniałą postać. Przemysł budowlany staje się coraz bardziej niewydolny, cele produkcyjne zaś coraz wyższe. Aby zwiększyć wydajność, forma projektów architektonicznych, ale także urbanistycznych, zostaje coraz bardziej podporządkowana wymogom procesu budowlanego – już nie względy przestrzenne czy funkcjonalne, ale torowisko dźwigu decyduje o formie budynku. Skala projektów nabiera cech megalomanii przy jednoczesnej regularnej redukcji normatywnej powierzchni mieszkaniowej i standardu wykończenia. Architekci nie mają praktycznie żadnego nadzoru autorskiego nad realizacją, a poziom jakości prefabrykatów stale się obniża ze względu na starzejące się maszyny w „fabrykach domów”. W świadomości społecznej osiedla z tego okresu stają się upiorem dyskredytującym każdą formę modernizmu jako synonimu banału i partactwa.
Osiedle Neu Oerlikon, Zürich, Fot. P. Brzoza
Drugą, być może jeszcze bardziej dalekosiężną, stratą powstałą w polskiej architekturze w latach 80. jest zachwianie ciągłości edukacyjnej. Brak zapotrzebowania na innowacje architektoniczne oraz prześladowania polityczne prowadzą do emigracji wielu zdolnych młodych architektów. W tym samym okresie stara gwardia profesorska, tworząca polską awangardę lat 60. i 70., odchodzi na emeryturę. Kiedy więc w latach 90. społeczeństwo oczekuje, lub wręcz domaga się, nowej architektury mieszkaniowej na miarę nowej wolności, oferowana jest mu jedynie populistyczna błazenada w postaci orgii kolorów i form, zakrywających nieudolne powielenia schematów przeszłości.
Sytuacja ekonomiczna i świadomość estetyczna społeczeństwa przeszły w kolejnych dwudziestu latach imponujący rozwój, a nowe generacje architektów wypracowały wyższe standardy pracy. Problemem o wiele trudniejszym do przezwyciężenia, bo w zasadzie nierozwiązanym po dzień dzisiejszy, okazuje się brak koncepcji urbanistycznych po stronie komunalnej, zdolnych do funkcjonowania w warunkach gospodarki wolnorynkowej (niewątpliwie spuścizna ponad czterdziestoletniego planowania centralnego). Planowanie przestrzenne jest nadal dyktowane wyłącznie interesem inwestorów, a nie dalekowzroczną strategią rozwoju miast jako dobra publicznego. Tym samym współczesne projekty, niezależnie od ich jakości architektonicznej, nadal podporządkowane są krótkowzrocznym wymogom maksymalizacji zysków i estetyce marketingu, ukierunkowanej w najlepszym wypadku na walory przestrzenne samego obiektu, a nie skupiającej się na jakości ogólnej struktury miejskiej, jej ciągłości i złożoności – decydującej na dłuższą metę, niż sam moment sprzedaży, o atrakcyjności miejsca.
Zabudowa St.Johan-Quartier, Bazylea, P. Brzoza
Od późnych lat 70. bogatą jak nigdy dotąd (i chyba nigdy później) Europę zachodnią obejmuje fala postmodernizmu. Eklektyczne budynki żonglujące kolorem, historyzującymi zapożyczeniami i ekspresywnymi formami to jednak tylko jedno oblicze tego okresu. Towarzyszy mu intensywna krytyka koncepcji architektonicznych, ale przede wszystkim urbanistycznych powstałych w modernizmie. Szczególnie ciekawie wygląda ten proces w niemieckojęzycznej Szwajcarii. W tym regionie architekci do dzisiaj szczycą się tym, że nigdy nie ulegli estetycznym pokusom tego okresu, starając się przenieść wyniki krytycznej debaty na bardziej zasadnicze elementy architektury, jak typologia i relacja pomiędzy budynkiem a przestrzenią miejską. Młode wtedy biuro Diener&Diener tworzy pierwsze projekty zabudowy dużych areałów postindustrialnych na obrzeżach centrum miasta. Cechuje je modernistyczna estetyka, innowatorskie typologie i plany mieszkań, przestrzenie wspólne dla mieszkańców (np. tarasy na dachu), a wszystko to połączone z koncepcją urbanistyczną nastawioną na organiczny rozwój miasta. W ten sposób zaczyna zarysowywać się nowa, alternatywna droga rozwoju modernizmu, odrzucająca funkcjonalistyczną izolację anonimowych osiedli z peryferii. Strategia ta szczególnie dobrze sprawdza się w Bazylei – i to ze względów politycznych, jest to bowiem miasto-kanton i musi przez to rosnąć „do wewnątrz”, a nie na peryferiach, bo peryferie to już inny kanton i ich mieszkańcy płacą gdzie indziej podatki. Niemniej w ten sposób zostały stworzone podwaliny pod triumfalny powrót modernizmu w latach 90. na terenie całej Szwajcarii.
Trochę odmiennie przedstawia się historia rozwoju Zurychu. Od lat 40. miasto rozwija się bardzo dynamicznie i cierpi na permanentny deficyt mieszkaniowy. Przez cały powojenny okres panuje tutaj tradycja rozwoju miasta poprzez budowanie osiedli spółdzielczych. W wyniku tego Zurych ma po wielkomiejsku zabudowane centrum wokół jeziora, powstałe do końca XIX wieku, i powstałą metodą osiedlowego patchworku resztę swojej powierzchni, stanowiącą całego miasta. Ta strategia urbanistyczna to znów efekt sytuacji politycznej miasta – pojedyncze gminy wokół centrum uprawiają „deweloperkę” na własny rachunek i niekoniecznie w koordynacji z miastem. Również topografia (łagodne wzgórza wokół jeziora) sprzyja rozczłonkowaniu miasta. Tym samym współczesne duże projekty mieszkaniowe w Zurychu to często nadal osiedla. Niemniej wypracowane od lat 80. Koncepcje, oparte na wnikliwej analizie błędów modernizmu, owocują ciekawymi, otwartymi planami mieszkań, przestrzeniami publicznymi wewnątrz osiedli, lepszym planowaniem przestrzennym powierzchni zewnętrznych, bardziej subtelnym doborem materiałów i wysokim standardem wykończenia. Największe projekty urbanistyczne dotyczą dziś, podobnie jak w Bazylei, rewitalizacji przemysłowych dzielnic w bezpośredniej bliskości centrum i stanowią jednoznaczną próbę wtopienia w istniejące struktury miejskie. Miasto korzysta z dużego zainteresowania inwestorów, skupiając ich energię w kierunkach szczególnie ważnych dla jego rozwoju, wytyczając jednoznaczne ramy projektów i negocjując jakość powstałych w ten sposób nowych przestrzeni publicznych.
Warsztaty w ramach projektu Modernizm - pomiędzy wielką płytą a minimalizmem, fot . A. Szynwelska
Wbrew pozorom to nie różnice kulturowe (wcale nie aż tak wielkie), ani stopień zamożności społeczeństwa, ale właśnie konsekwentnie rozwijana myśl urbanistyczna sprawiają, że modernizm, tak negatywnie w Polsce obciążony, odnalazł w Szwajcarii drogę do publicznej akceptacji i jest nadal przede wszystkim synonimem zawartej w swej nazwie nowoczesności. Wypracowany tu język estetyczny jest głęboko zakorzeniony w lokalnej tradycji powojennej architektury. Jest to wynik krytycznego spojrzenia wstecz – wybierania sukcesów i korygowania błędów, zamiast tępego przekreślania całego okresu. Podejście niezwykle pragmatyczne, ale i najwyraźniej skuteczne.
Daniel Kiss
Nauka z Zaspy(1)
W CSW Łaźnia w Gdańsku odbyły się warsztaty z projektowania urbanistycznego mające na celu zbadanie możliwości odkrycia na nowo typologii masowej zabudowy mieszkaniowej. W zajęciach, które poprowadziłem we współpracy z polskimi architektami – Piotrem Brzozą i Piotrem Fortuną – uczestniczyło 24 studentów z różnych wydziałów architektury z całej Polski.
Naszą tezą wyjściową było stwierdzenie, że w czasach nieustającej rozbudowy tkanki miejskiej (obecnie ponad 50% globalnej populacji zamieszkuje w miastach i liczba ta stale rośnie) trzeba zaakceptować fakt, że zapotrzebowanie na tanie i ekspresowo konstruowane typologie osiedlowe, a dokładnie dzielnice osiedli mieszkaniowych, będzie rosnąć. Zamiast najzwyczajniej negować to zjawisko, powinno się zbadać jak w nowoczesnych typologiach uniknąć powtarzania błędów obecnych w socjalistycznych i post-socjalistycznych skupiskach osiedlowych. W tym celu w pierwszej kolejności należy przeanalizować istniejące przykłady takich skupisk oraz zidentyfikować problemy, które wymagają interwencji.
Warsztaty w ramach projektu Modernizm - pomiędzy wielką płytą a minimalizmem, fot . A. Szynwelska
Jako pole doświadczalne wybraliśmy Zaspę – dzielnicę o powierzchni około 3 km2, stanowiącą siedlisko dla blisko 30.000 mieszkańców, zlokalizowaną na obszarze Gdańska, na którym kiedyś znajdowało się lotnisko. Budowa osiedla rozpoczęła się w 1974 r. w oparciu o projekt architektów Stefana Grochowskiego, Romana Hordyńskiego, Teresy Opic i Anny Wesołowskiej. Zaspę zbudowano w dwóch etapach i ukończono ostatecznie na początku lat 90.
Krótkie, w naszym przypadku czterodniowe, warsztaty pozwoliły uzyskać poziom intensywności, jakiego nie moglibyśmy osiągnąć np. w trakcie trwającego cały semestr projektu. Ciągła presja, spowodowana tym, że uczestnicy dosłownie żyli projektem przez ten krótki okres, zaowocowała w rezultacie niezwykle interesującymi dyskusjami i wnioskami. Po usystematyzowaniu zdobytych wiadomości, analizując wnioski, do jakich doszliśmy podczas warsztatów, byliśmy w stanie ostatecznie sformułować gotowy scenariusz, którym będzie można posłużyć się w przyszłości w razie napotkania podobnych zjawisk w innych lokalizacjach.
Warsztaty w ramach projektu Modernizm - pomiędzy wielką płytą a minimalizmem, fot . A. Szynwelska
Ponieważ żaden ze studentów nie był mieszkańcem badanego obszaru, musieliśmy wygospodarować czas na szybkie zapoznanie się z przestrzenią oraz na przedstawienie elementów terminologii i metodologii, dzięki której mogliśmy podejść do poszczególnych zaistniałych problemów i poprowadzić inteligentną analizę, która w efekcie wniosła wiele do szkicowych propozycji.
Warsztaty rozpoczęliśmy od analizy Gdańska, a dokładnie profilu urbanistycznego Zaspy. Celem było zidentyfikowanie występujących tu zjawisk urbanistycznych oraz zrozumienie i wizualizacja procesów, które doprowadziły do ich zaistnienia. Najbardziej widoczne interrelacje pomiędzy czynnikami przestrzennymi, strukturalnymi, ekonomicznymi, politycznymi, społecznymi i kulturowymi zostały przeanalizowane w celu empirycznego poznania obecnych warunków urbanistycznych badanego obszaru. Studenci zostali podzieleni na 6 grup, z których każda zajmowała się następującymi aspektami badanej przestrzeni:
- Połączenia urbanistyczne: Topograficzne, infrastrukturalne, typologiczne usytuowanie zespołu trójmiejskiego Gdańsk-Sopot-Gdynia, z wyszczególnieniem lokalizacji i połączeń Zaspy,
- Rozwój urbanistyczny: Transformacje obszaru na przełomie lat. Jak Zaspa stała się integralną częścią miasta, po tym jak niegdyś stanowiła północno-zachodnie obrzeża Gdańska,
- Morfologia urbanistyczna: Historia ciągłego uzupełniania dzielnicy o różne wzory i typologie urbanistyczne, wskazujące na techniczne, polityczne i społeczne uwarunkowania każdego z okresów, łącznie z najbardziej istotnymi układami ciągłości i ich odniesienia do planu miejskiego
- Przestrzeń publiczna: Wykres przestrzenny różnych stopni dostępności i przynależności, włącznie z ambiwalentnymi odniesieniami tego terminu w post-socjalistycznym, a ostatecznie i post-państwowym kontekście.
- Program urbanistyczny: Przestrzenne aspekty funkcjonalne i społeczne, łącznie z „akupunkturalną multifunkcjonalizacją” lub dawnymi monofunkcjonalnymi obszarami i ich odniesieniami do nowopowstającego porządku, bazującego na pojęciu koncepcji lokalizacji (lepiej lub gorzej skomunikowanych)
- Tło społeczne: Mieszanka warstw społecznych i obraz mieszkańców dzielnicy.
Następnie studenci, podzieleni na małe grupy, sporządzili mapy istniejących cech wartościowych i deficytów. Zidentyfikowano potencjalne możliwości i niebezpieczeństwa i wskazano zasoby i ewentualne możliwości współdziałania w celu ewaluacji analizy pod kątem ewentualnej interwencji. Następnie wyodrębniając wiadomości z puli zebranych informacji wykrystalizowały się obszary, które wymagały reakcji. Na koniec studenci zaczęli pracę w trzech grupach nad schematycznym masterplanem, składającym się z typologicznego „przybornika” i zbioru wizualizacji ukazujących pożądaną atmosferę poszczególnych obszarów dzielnicy. Projekty koncepcyjne powstały w oparciu o analizę i ewaluację obecnych warunków, poprzez odniesienie się do istniejących ograniczeń. Nadrzędnym celem koncepcji było uzyskanie dobrej łączności, rozsądnej hierarchii wewnętrznej, odpowiedniej drożności i inteligentnej dystrybucji rozmieszczenia programu. Wyobraziliśmy sobie miejsce, które będąc przede wszystkim dzielnicą rezydencyjną, nie zamierałoby w ciągu dnia. Moglibyśmy osiągnąć ten efekt umieszczając biura i inne miejsca pracy w określonych przestrzeniach, na przykład wzdłuż dróg o bardziej nasilonym ruchu. Taka kombinacja zaowocowałaby stworzeniem środowiska sprzyjającego powstawaniu drobnych punktów handlowych, zwłaszcza usług gastronomicznych, ukierunkowanych na różnych klientów w różnych porach dnia. W schemat wpisywałyby się także różnego rodzaju typologie otwartych przestrzeni zielonych: począwszy od małych ogródków, poprzez zielone łączniki, aż do wielkich parków miejskich i boisk sportowych. Zaproponowaliśmy przestrzenie publiczne oraz stworzenie ich typologii, co pozwoliłoby uzyskać różne stopnie prywatności – od całkowicie otwartych, pół-publicznych, do miejsc bardziej intymnych, półprywatnych. W wybranych lokalizacjach umieściliśmy „atraktory”, które zainicjowałyby spontaniczny rozwój danego obszaru i zobrazowaliśmy różne możliwe scenariusze przyszłej rozbudowy – każdy odpowiadający innym zapotrzebowaniom.

Warsztaty w ramach projektu Modernizm - pomiędzy wielką płytą a minimalizmem, od lewej: Piotr Brzoza, fot . A. Szynwelska
W przeciwieństwie do projektów architektonicznych, gdzie autor nadzoruje realizację projektu aż do wbicia ostatniego gwoździa, w przypadku projektów urbanistycznych plany muszą być przekazane innym wykonawcom (gminie, developerom, architektom itp.) w dość wczesnej fazie. Urbanista musi dostarczyć projekt wystarczająco elastyczny, biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, które mogą wpłynąć na jego kształt w przyszłości.
Warsztaty w Gdańsku miały na celu przedstawienie uczestnikom warsztatów tego ambitnego i ekscytującego wyzwania, jakim jest opracowywanie propozycji na zagospodarowanie przestrzeni przylegającej do obecnej zabudowy mieszkaniowej na Zaspie.
Modernizm - pomiędzy wielką płytą a minimalizmem, Daniel Kiss, fot . A. Szynwelska
Przypis:
(1)Tytuł nawiązuje do projektu badawczego i publikacji Roberta Venturi i Denise Brown
Nauka z Las Vegas (
Learning from Las Vegas, MIT Press, Cambridge MA, 1972, wydanie drugie, poprawione 1977) oraz odnosi się do metody tworzenia projektów w oparciu o dogłębną analizę i ocenę obecnych warunków.
http://www.extra-medium.info/dkiss.html