ENArchiwumKontakt
Szukaj
Modernologizacje
Modernologizations

Modernologie w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie i Modernizacje w Muzeum Sztuki w Łodzi
Agata Nowotny i Anna Theiss
20.05.10


Płócienne buty z fabryki Baty, kolaże łączące wykresy przedstawiające stosunek czasu wolnego do czasu pracy oraz udział obowiązków domowych ze zdjęciami rodzin robotniczych i wnętrz mieszkalnych, slajdy zestawiające modernistyczne projekty budownictwa mieszkaniowego ze zdjęciami nędzy panującej na ulicach afrykańskich miast. Te obrazy i przedmioty pokazane zostały na dwóch niezależnych, ale prezentowanych równocześnie wystawach – warszawskich Modernologiach (Muzeum Sztuki Nowoczesnej)(1) i łódzkich Modernizacjach (Muzeum Sztuki w Łodzi, ms2)(2). Brzmiące podobnie tytuły powodują konfuzje, sporo lapsusów i gorączkowe dochodzenie: które to konkretnie te „-logie”, a które „-zacje”? Za subtelnymi różnicami terminologicznymi kryją się większe różnice – wystawy odwołują się do nieco innych obszarów wiedzy i w różny sposób składają się na obraz czasów nowoczesności. Obie, choć na inny sposób, są genealogiczne. Fakt, że zaserwowano je polskim widzom niemal w jednym momencie dowodzi, że modernizm dołączył do modnych galeryjnych tematów (stanął tym samym w jednym szeregu obok „archiwum”, „pamięci” i być może stał się tym, czym kilka lat temu był „palimpsest” albo „samplowanie”). Inna rzecz, że w stosunku do modernistycznego spadku można wysunąć naprawdę wiele pytań. Oba pokazy stawiają ich całkiem sporo i można rozumieć je jako pełną werwy i zapału próbę domykania nowoczesności – projektu, który oddziałuje na nas tak silnie, że w jego kontekście współczesność nazywa się późną lub drugą nowoczesnością, albo – bardziej jednoznacznie – ponowoczesnością. Przyjrzyjmy się temu domykaniu dokładniej.


na

Modernizacje, na pierwszym planie: plakat reklamowy firmy Bata z lat 30tych, w tle jeden z filmów z Narodowego Archiwum Filmowego w Pradze. Dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki w Łodzi




Modernolgie. Artyści współcześni badają nowoczesność i modernizm, widok wystawy, fot. Bartosz Stawiarski
Dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie


Nowoczesność na wystawie
Wystawa prezentowana w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej została sprowadzona z Barcelony, gdzie była pokazywana w tamtejszym Muzeum Sztuki Współczesnej (MACBA). W związku z tym, że korytarz MSN-u, stanowiący część budynku salonu meblowego Emilia (nawiasem mówiąc, jednej z ikon warszawskiej architektury modernistycznej) nie pozwolił pokazać wszystkich eksponatów, polska odsłona została nieco okrojona w stosunku do hiszpańskiego oryginału. Pełny tytuł pokazu to Modernologie. Artyści współcześni badają nowoczesność i modernizm i, już na pierwszy rzut oka, wystawa wypełnia te obietnice. Zgromadzone na niej prace blisko 70 artystów z różnych krajów na różny sposób poddają rewizji i krytyce oraz współczesnej ocenie fundujące nowoczesność założenia oraz realizacje. Bogaty materiał uporządkowano analitycznie według trzech tematów: „produkcja przestrzeni”, „koncepcja języka uniwersalnego” i „polityka przedstawienia”. Co ciekawe, hasła te nie są liniami podziału wystawy na części, dają one jedynie grunt teoretyczny i punkt odniesienia możliwych odczytań, o którym dowiadujemy się z ulotki opisującej wystawę. Czy monumentalną fotograficzną pracę Katji Eydel Model vs Symbol. Wynalezienie Turcji, na którą złożyły się obrazy tureckiej architektury i państwowych defilad, odczytamy jako grę z ideą języka obiektywnego i dostępnego czy jako nawiązanie do produkcji przestrzeni – wybór należy tylko do nas, struktura pokazu tego nie sugeruje. Z podrzucanych interpretacyjnych podpowiedzi można wybierać jak z biblioteki albo z archiwum, co czyni Modernologie wystawą wpisującą się we wspominany modny trend. Podczas gdy wystawa z MSN skupia się na wytwarzaniu wiedzy sieciowej, rozbudowywaniu erudycyjnych połączeń i przekopywaniu fundamentu modernizmu w poprzek, wzdłuż i w każdym innym możliwym kierunku, łódzkie Modernizacje budują wywód historyczno-geograficznie. Prezentują nie artystyczne wizje, nie współczesny dialog z historią, ale oryginalne materiały „z epoki”. Na próżno jednak by szukać prac takich jak Zofia Stryjeńska Pauliny Ołowskiej, (pokazanej na warszawskich Modernologiach) – otwartej inspiracji twórczością krakowskiej artystki z międzywojnia, przywiązanej do modernistycznego mitu i jednocześnie produkującej w zastraszających ilościach ckliwą, konfekcyjną sztukę. Modernizacje to twardy, historyczny konkret. To przegląd wybranych przykładów unowocześniania w okresie międzywojennym w krajach pozostających zazwyczaj na peryferiach myślenia o europejskim modernizmie. Pokazano przypadki projektów i rozwiązań opracowanych i wdrażanych w krajach, które po I wojnie światowej kształtowały swoją państwowość i dla których nowoczesność była nie tylko nowym prądem kulturowym, ale mitem założycielskim nowego państwa: od zdjęć budowy nowoczesnego polskiego portu – Gdyni, przez projekt czeskiego miasta fabrycznego aż po polskie i węgierskie plakaty propagandowe z lat 30., reklamujące gaz, gumę i zapałki.




Modernizacje, Plakaty ze zbiorów Węgierskiej Galerii Narodowej, Dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki w Łodzi



Modernizacje, Robert Bereny, Cordatic, 1929. Dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki w Łodzi


Modernologie, Paulina Ołowska, Zofia Stryjeńska, 2008, dzięki uprzejmości Kolekcji Goetz, Monachium


Uniwersalizacja przez architekturę
Skwapliwie skorzystałyśmy z autonomicznej dowolności, którą widzowi podrzuciła kuratorka Modernologii Sabine Bratweiser i wybrałyśmy z tej złożonej wystawy to, co dla nas najciekawsze – wątki dotyczące miasta, przestrzeni miejskich i planowania urbanistycznego oraz wizji społeczeństwa, jaka się za nimi kryje. Pojęcie produkcji przestrzeni jest tu oczywiście nawiązaniem do sformułowania francuskiego socjologa Henri’ego Lefebvre’a, który pisał o społecznej produkcji przestrzeni będącej odbiciem i reprodukcją społecznych relacji(3). Myślenie o przestrzeni jako o złożonym konstrukcie społecznym to jedne z najważniejszych trendów i praktyk, które złożyły się na to, co dziś nazywamy modernizmem. Funkcjonalistyczne myślenie o prywatnym i publicznym życiu oraz o sposobie działania całej zbiorowości, obejmujące projektowanie nawet najdrobniejszych detali – kształtu lamp czy sztućców stołowych to w zasadzie idea modernizmu w pigułce. Jest tu zasada uniwersalności, obejmowania wizją wielkich struktur społecznych, planowania i projektu. Co znamienne, problemy i pozytywne programy z tej dziedziny, stały się drogowskazami dla specjalistów wielu pól – weźmy chociażby słynne sformułowanie XIX-wiecznego architekta punktowców, Louisa Sullivana, że „forma podąża za funkcją”(4) wykorzystane później w różnych dziedzinach produkcji, nauki i rzemiosła.

Co więcej, do dziś symboliczną ikoną nowoczesności pozostaje postać architekta. Szkole Bauhausu zawdzięczamy wizerunek profesjonalisty w tym fachu – mężczyzny (rzadziej kobiety) znającego się nie tylko na inżynierii, potrafiącego przeliczać kąty i obciążenia, ale przede wszystkim na życiu społeczeństwa, kształtującego tryb pracy i wypoczynku oraz antycypującego potrzeby rodzinne. Architekt planujący jak ma wyglądać fabryka, określał przyszłe zyski inwestora. Projektując mieszkania – wpływał na stosunki rodzinne i na tryb życia ludzi pracy, projektując zaś elewacje budynków – wpływał na wygląd miasta. Wszystko musiało być nie tylko funkcjonalne, ale i spójne estetycznie. Ten szeroko rozumiany wątek miejsko-społecznego projektowania zorganizował i zdominował również łódzki pokaz.





Modernizacje, fotografie Gdyni z lat 30. z kolekcji Muzeum Miasta Gdyni





Modernizacje, Gdynia. Projekt dworca kolejowego. Suprematyzm, W.Strzemiński, 1923, Muzeum Sztuki w Łodzi



Planowana codzienność
Zaokrąglone krawędzie, silne podziały poziome, na zwieńczeniu dachu oczywiście neon – tak wygląda wykonany w 1936 roku przez Romana Piotrowskiego projekt gmachu ZUS-u w Gdyni. Na Modernizacjach oglądamy go na starym, czarno-białym zdjęciu – dookoła stoi kilka samochodów, nieśmiało przechadzają się nieliczne grupki ludzi. Horyzont jest prawie pusty, w tle widać las – zabudowa Gdyni – idealnego, nowoczesnego portu symbolizującego polską potęgę morską dopiero trwa. Podobnych zdjęć Gdyni jest więcej – w ms2 oglądamy fotodokumentację prywatną, port jest na tych zdjęciach modernistycznym planem, ale sprowadzonym do indywidualnego doświadczenia – oglądamy prywatne albumy i klasery z fotografiami, zdjęcia budującej się Gdyni są tutaj niemal turystycznymi snapshotami z wycieczki, na której można było na żywo oglądać realizację planu miasta przyszłości. Jak to się zwykle dzieje, a co jest szczególnie dla nas dzisiaj ciekawe, prywatne obiektywy powyłapywały też przypadkowe, codzienne elementy – gapiący się na fotografa przechodnie, wystrój witryn sklepowych. W jednej z nich widać charakterystyczny napis „Bata". To drugi, obok Gdyni, wielki temat łódzkiej wystawy o modernizmie.




Modernizacje, plan rozbudowy miasta Zlin z 1931 r, z kolekcji Miejskiej Galerii Sztuki w Zlinie






Modernologie, Alice Creischer / Andreas Siekmann, Atlas (Aktualizując Atlas Arntza i Neuratha), 2003 – praca w procesie, Dubaj I, 2007, dzięki uprzejmości artystów



W ms2 można przyjrzeć się jak wyglądały plany Zlína – czeskiego miasta, w którym Tomas Bata założył fabrykę butów dając początek marce znanej do dzisiaj. Zlín był małym miasteczkiem, w którym Tomas przyszedł na świat jako jedno z ósemki dzieci tutejszego szewca. Interes przejął po ojcu rozbudowując mały warsztat do potęgi. Bata szybko się uczył, inwestował, nie bał się ryzykować i zawsze stawiał na swoim. Dobre rozwiązania podpatrywał gdzie indziej i stosował u siebie zwiększając zyski. Był innowatorem. W Stanach Zjednoczonych zatrudnił się w fabryce, by po powrocie wykorzystać u siebie pomysł produkcji taśmowej. Wcześniej czytał o Fordzie, który ustawił każdego robotnika w jednym miejscu dając mu do pracy prostą rzecz, przez co zmniejszył czas potrzebny na wykonanie samochodu. W Stanach Bata odkrył czas – pierwszy raz widział tam zegarek na rękę, który pozwalał dokładniej, minutami, odliczać czas. Wraz z tempem życia, wzrastała także wydajność produkcji. W Zlínie na dobre zaczęła rządzić racjonalizacja – z czasem będzie jej podlegać wszystko. W pierwszej dekadzie XX wieku Bata zbudował wokół fabryczki pierwsze budynki mieszkalne dla swoich pracowników. Na ścianach fabryki polecił wypisać hasła zachęcające do pracy. Zdawał sobie sprawę z tego, że otoczenie, jakie zostanie zaprojektowane – fabryka i osiedle mieszkaniowe, to nie tylko tworzenie infrastruktury wydajnej pracy, ale kształtowanie nowego człowieka. W 1925 roku założył szkołę, do której przyjęto 600 chłopców, z których każdy musiał się sam finansować – ucząc się i zarabiając w fabryce, a zarobione pieniądze odkładając na indywidualnych kontach. W latach 20. Bata rozbudował osiedle mieszkaniowe o Dom Społeczny, ośmiopiętrowy hotel robotniczy z restauracją na parterze i salą do gry w szachy – uważał bowiem, że trzeba rozwijać myślenie. Odnotowano wówczas zaskakująco wysoki wskaźnik spożycia mleka właśnie w Zlínie, niski piwa, najwyższy w kraju wskaźnik posiadania samochodu – małe miasteczko stało się widoczne w państwowych statystykach, co dowodziło znaczącej siły projektu urbanistyczno-społecznego.

W 1935 roku Jan Bata ogłosił konkurs architektoniczny na projekt domu mieszkalnego dla robotników. Domki robotnicze były małe: izba z wnęką kuchenną i łazienką na parterze, izba na górze, mały ogródek. Mieszkaniec miał przejść transformację – stać się bardziej przywiązany do miejsca i mniej skory do strajkowania. Domy ściśle przylegały do siebie, co zwiększało kontrolę sąsiedzką. Takie miasto zachwyciło Le Corbusiera, który zasiadał w jury konkursu.




Modernologie, Martha Rosler, Skąd wiemy, jak wygląda dom? Jednostka mieszkaniowa Le Corbusiera w Firminy, Francja, 1993, dzięki uprzejmości artystki i EAI, New York



Modernologie, Martha Rosler, Skąd wiemy, jak wygląda dom? Jednostka mieszkaniowa Le Corbusiera w Firminy, Francja, 1993, dzięki uprzejmości artystki i EAI, New York



Modernologie, Marion von Osten, Na pustyni nowoczesności, 2009, dzięki uprzejmości artystki


Le Corbusier pojawia się, choć nie bezpośrednio, na wystawie Modernologie. Półgodzinny film Skąd wiemy, jak wygląda dom? nakręcony przez nowojorską artystkę Marthę Rosler opowiada o mieszkańcach słynnej „jednostki mieszkaniowej", która została wybudowana według planów Le Courbusiera, już po jego śmierci, w Firminy-Vert we Francji. Jak naprawdę mieszka się ludziom w budynku zaprojektowanych według zasad złotego podziału? Czy rzeczywiście spełnia on założenia modernistycznego projektu, jeśli połowa miasteczka od dekad (i z pewnymi sukcesami) konsekwentnie dąży do jego zburzenia, a mieszkańcy na własny sposób starają się przystosować przestrzeń do własnego użytku i potrzeb? Film Rosler rozprawia się ze spadkiem po Le Corbusierze twardo, ale też uderza w dość sentymentalną nutę, daje się w nim odczuć sporo pro-modernistycznych afektów artystki.

O tym, jak w rzeczywistości wyglądają losy modernistycznych założeń urbanistycznych daje też pojęcie zaprezentowany na Modernologiach pokaz slajdów Marion von Osten Na pustyni nowoczesności. Planowanie kolonialne i jego dziedzictwo. Slajdy zestawione są parami: na jednym zawsze projekt – czysty, proste kreski na białym tle, spokojny, zrównoważony, regularny; na drugim fotografie tej architektury i codziennego życia afrykańskiej ulicy – biedy, nędzy i brudu slamsów.

Uśrednione społeczeństwo
Wykresy, słupki, procenty, diagramy – oto nowoczesny język opisu przestrzeni poddanej architektonicznemu rygorowi, ale i opisu nowego społeczeństwa. Na łódzkiej wystawie zachwyciły nas kolaże Jiří Krohy – czeskiego architekta i projektanta. Socjologiczny element mieszkania to seria plansz, które miały charakter edukacyjny, przedstawiających wykresy i diagramy dotyczące codziennego życia. Informacje o tym, jak długo przeciętnie rodzina spędza czas wspólnie w domu, jak długo pozostaje w rozłące, w pracy, ile ma czasu wolnego, jak dużo snu potrzeba robotnikowi, a jak dużo pracownikom umysłowym miały stworzyć naukowe podstawy dla idei unowocześniania życia codziennego. Modernizacja była propagowana w odpowiedniej stylistyce – dynamiczne kolaże składały się ze zdjęć ilustracyjnych oraz fragmentów tekstów i wykresów naklejonych na srebrne tło.



Modernizacje, widok ogólny fragmentu wystawy, dzięki uprzejomości Muzeum Sztuki w Łodzi



Modernolgie. Artyści współcześni badają nowoczesność i modernizm, widok wystawy, fot. Bartosz Stawiarski
Dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie



Podobne idee odnajdujemy w planszach eksponowanych na zewnątrz warszawskiego budynku MSN przedstawiających mapy zabudowy Dubaju w latach: 1971, 1980, 2001 i 2010. Autorami są berlińscy artyści: Alice Creischer i Andreas Siekmann. Mapy stanowią nawiązanie do pochodzącego z 1929 roku Atlasu społeczeństwa i gospodarki, który wspólnie opracowali Otto Neurath (filozof) i Gerd Arntz (artysta). Wizualne przedstawienia danych statycznych to coś, z czym obcujemy na co dzień. Publikowane w prasie opiniotwórczej, na portalach internetowych czy animowane wzrosty lub spadki ilustrujące telewizyjne serwisy informacyjne są urzeczywistnieniem założeń o mierzalności warunków i wymiarów społecznych. Umiejętność czytania tzw. słupków jest dzisiaj niezbędną kompetencją nie tylko specjalistów (statystyków, matematyków, socjologów czy ekonomistów), ale zwykłych ludzi. Statystyka stała się pewnym artefaktem kulturowym i dzisiaj często funkcjonuje jako umowny kod porozumiewania dostarczając także języka popkulturze, czego zabawnym przykładem może być blog, którego autorka stara się opisać grafami niemal wszystkie wymiary codziennego życia (http://thisisindexed.com).



Modernologie, Gordon Matta-Clark, Window Blow-Out, 1976, Dzięki uprzejmości Kolekcji Fundacji Generali, Wiedeń



Modernologie, Gordon Matta-Clark, Window Blow-Out, 1976, Dzięki uprzejmości Kolekcji Fundacji Generali, Wiedeń


To, co zdumiewa na obu wystawach – łódzkiej i warszawsko-barcelońskiej, to zasadnicze zradykalizowanie obrazu modernizmu jako czasu, kiedy wykuwała się nowa przestrzeń, nowy ład i nowy człowiek. Nowoczesność jest tutaj przedstawiona nie jako wizualny banał – w Modernizacjach i Modernologiach prawie nie znajdziemy tych gadżetów, do których współcześnie sprowadzono hasło „modernizm” – neonów, foteli Miesa van der Rohe, pocztówek z Tel Avivu z silnie podkręconą saturacją. To chyba największy plus siłowania się z ideą nowoczesności, które zaserwowały nam oba muzea. Do tego, co już zbanalizowane, wytarte i spopularyzowane Modernizacje opisały prawdziwie erudycyjny, historyczny przypis. Natomiast Modernologie wywróciły modernistyczny spadek do góry nogami. Najlepszym przykładem tego niepokornego domykania modernistycznej spuścizny jest prezentowana w MSN dokumentacja akcji Gordona Matty-Clarka. Na czarno-białych fotografiach z cyklu Window Blow Out z 1976 roku widać proste, robotnicze domy z nowojorskiego Bronksu. W ceglanych murach zieją okienne otwory – artysta wybił w nich szyby, zmieniając akt wandalizmu w artystyczny gest. Dziś akcje Matty-Clarka to klasyczny bunt oswojony, zamknięty w ramach i „wstawiony” do stałych kolekcji wielkich instytucji sztuki, a jednak wciąż po ponad 30 latach niemal „instrukcja obsługi” krytycznej postawy wobec modernizmu. Podobnie krytyczne podejście udało się osiągnąć również w Modernologiach – wielkim, rozbuchanym, ale współczesnym, ciekawym i komplementarnym wobec innych, poruszających ten temat, pokazie.

Przypisy:
(1)Wystawa Modernologie. 
Artyści współcześni badają nowoczesność i modernizm, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, 12 lutego - 5 kwietnia 2010. Kuratorka: Sabine Breitwieser, współpraca kuratorska: Magdalena Lipska.
(2)Wystawa Modernizacje 1918-1939. Czas przyszły dokonany. ms2 w Łodzi, 11 marca – 30 maja 2010. Kurator: Andrzej Szczerski.

(3)Krytyczna, czerpiąca z marksizmu, myśl Lefebvre’a wyrażona najpełniej w Krytyce życia codziennego i Produkcji przestrzeni mocno wpłynęła na współczesne myślenie o przestrzeni i planowanie urbanistyczne. W jego ujęciu przestrzeń jest niezwykle złożonym pojęciem, dzieli się na różne rodzaje, a przede wszystkim jest społecznie wytwarzana i konstruowana, co czyni z niej z jednej strony zwierciadło stosunków społecznych, z drugiej podmiot oddziałujący na ich reprodukcję.

(4)Amerykański architekt ukuł ten termin w 1896 roku. Jest on wyrażeniem jego estetycznych zasad prowadzących do minimalizmu i dostosowania wszelkiej ornamentyki funkcji praktycznej budynku. Zasada, nazwana od pierwszych liter – zasadą trzech F – do dzisiaj mocno odciska się w myśleniu o architekturze i projektowaniu form przemysłowych.

  • Steampunk Magazine
  • Retrostacja steampunk & dieselpunk
  • The Victorian Web
  • The British Association for Victorian Studies
  • Neo-Victorian Studies
  • Mon Cabinet de Curiosités par Camille Renversade
 
  • Jules Verne Virtual Library
laznia.pl